Dzień trzeci - 10 kwietnia 2026

Trzeci dzień pielgrzymki rozpoczęliśmy Mszą św. i po śniadaniu ruszyliśmy do Lisieux - jednego z najważniejszych miejsc pielgrzymkowych we Francji, aby odiwedzić św. Tereskę.
Święta Teresa z Lisieux (Teresa od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza) była jedną z najbardziej wpływowych świętych Kościoła katolickiego. Urodziła się 2 stycznia 1873 r. w Alençon, była najmłodszą z dziewięciorga dzieci Zelii i Ludwika Martin, z których tylko pięć córek – Marie, Pauline, Leonie, Céline i Thérèse – dożyło wieku dorosłego. Teresa w wieku zaledwie czterech lat straciła matkę, która zmarła na raka. Rozpieszczana przez ojca i starsze rodzeństwo bywała bardzo charakternym i upartym dzieckiem. Była też wrażliwa i bardzo emocjonalna, te cechy później przemieniła w swoją duchową siłę. Po przeprowadzce do Lisieux wychowywały ją siostry i ojciec, którego nazywała „królem”. Już jako nastolatka pragnęła wstąpić do Karmelu. Gdy odmówiono jej ze względu na wiek, pojechała z ojcem do Rzymu i osobiście poprosiła papieża Leona XIII o zgodę. Zaraz po ukończeniu piętnastu lat, w 1888 roku, wstąpiła do tego samego klasztoru, w którym mieszkały już jej dwie siostry, a po odbyciu okresu postulatu i nowicjatu w wieku siedemnastu i pół lat złożyła śluby wieczyste i przyjęła imię zakonne Teresa od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza. W klasztorze spędziła 9 lat. Było to życie pełne modlitwy, pokory, cierpienia fizycznego i duchowego, codziennych, małych ofiar.
To właśnie tam odkryła swoją duchowość  - „małą drogę dziecięctwa Bożego”: drogę ufności, prostoty i miłości w małych czynach. Mimo że żyła zaledwie 24 lata, nigdy nie opuściła klasztoru i nie dokonała spektakularnych czynów. Choć żyła tak krótko, zostawiła nam niezwykle bogactwo – swoją „małą drogę”, czyli sposób, w jaki można kochać Boga w prostocie i codzienności. Tereska uczy nas, że nie trzeba wielkich czynów, by być blisko Niego.

Historię życia Małej Tereski w niezwykły, bardzo emocjonalny sposób opowiedziała nam kustoszka opiekująca się rodzinnym domem św. Tereski (Les Buissonnets), który mogliśmy zwiedzić. Obejrzeliśmy pokój Teresy – zachowany w układzie z jej dzieciństwa, zabawki, modlitewnik, pamiątki rodzinne – autentyczne przedmioty z jej życia; schody, na których przeżyła swoje „Boże Narodzenie łaski” (nawrócenie z 1886 r.). Zatrzymaliśmy się też w ogrodzie, w którym spacerowała z ojcem Ludwikiem. 
Teresę ogłoszono błogosławioną w 1923 r., a świętą w 1925 r. W mieście, w którym żyła, dzięki ogromnej popularności Teresy po publikacji "Dziejów duszy", postanowiono wybudować świątynię ku jej czci. I powstała, budowana od 1929 r. do 1954 r., w całości sfinansowana z datków wiernych. Zbudowana w stylu neoromańskim z elementami bizantyjskimi, poświęcona w 1954 r. przez kard. Roncalliego (późniejszego papieża Jana XXIII). Podziwialiśmy jej ogrom - może pomieścić 4 tys. wiernych - a także wspaniałe mozaiki, którymi pokryte jest wnętrze bazyliki. Przedstawiają dzieciństwo Teresy, jej duchowość, sceny z "Dziejów duszy" i symbole karmelitańskie. W bazylice doliczyć się można aż osiemnastu ołtarzy, ofiarowanych przez różne narody jako wota.

Uklękliśmy przed relikwiami św. Tereski, zanosząc do Niej swoje prośby i podziękowania. 
Pod główną nawą bazyliki znajduje się krypta, pokryta marmurem i mozaikami,  w której przechowywane są relikwie rodziców św. Teresy – Ludwika i Zelii Martin którzy zostali kanonizowani w 2015 roku.
Bardzo mocnym akcentem tego dnia było odwiedzenie Karmelu w Lisieux. To najcichsze, najbardziej poruszające miejsce związane ze św. Teresą, to tu rodziła się jej świętość. Jeśli bazylika jest świadectwem jej misji, a Les Buissonnets – jej dzieciństwa, to Karmel jest sercem jej życia: tu modliła się, cierpiała, pisała "Dzieje duszy" i tu spoczywa. Najważniejszym miejscem jest kaplica z grobem św. Teresy, gdzie w szklanym relikwiarzu spoczywają jej doczesne szczątki. W atmosferze skupienia i przejmującej ciszy oddaliśmy hołd tej świętej – bliskiej sercu wielu z nas.

"Św. Tereska znalazła swoją własną drogę do Boga – i może się nawet spodziewała, że jej odkrycie może być uniwersalnym programem życia. Napisano o niej chyba wszystko, ale nigdy dość przypominania, że rozwiązania, których często szuka się gdzieś daleko, są tuż obok". źródło 
Z Lisieux ruszyliśmy w drogę do opactwa Mont‑Saint‑Michel, (często nazywanego po polsku opactwem św. Michała). To jedno z najbardziej niezwykłych miejsc we Francji, absolutna ikona Normandii. Opactwo Mont Saint-Michel, które zwiedziliśmy  to jedna z najpiękniejszych i najbardziej tajemniczych konstrukcji na świecie. Nosi nazwę „cudu Zachodu”. Postawione jest na górze i w naturalny sposób odcięte nie tylko od cywilizacji, ale i lądu, ze względu na największe pływy w Europie - różnica poziomu wody dochodzi do 14 metrów. Mówi się, że „przypływ przychodzi jak galopujący koń”,  potrafi odciąć wyspę w 1–2 godziny, należy do najsilniejszych w Europie kontynentalnej. Dwa razy w miesiącu woda dosłownie na oczach podnosi się do samych murów wyspy, a potem równie szybko opada. My byliśmy w czasie odpływu, jak okiem sięgnąć widać było piasek dna zatoki (odległość ok. 15 kilometrów). 


Wyspa Mont Saint-Michel w roku 708 została miejscem poświęconym św. Michałowi Archaniołowi. Według legendy św. Aubert biskup Avranches, przybył w to miejsce, by się pomodlić. Święty Michał Archanioł objawił się mu trzykrotnie podczas snu, prosząc go o wzniesienie kościoła na wyspie, na której pokonał złego ducha i tak zbudowano sanktuarium św. Michała Archanioła. Aubert w końcu spełnił polecenie i w 709 roku zbudował małą kaplicę na szczycie skały. W kolejnych wiekach powstały: kościół romański, gotyckie opactwo La Merveille, mury obronne i średniowieczne miasto u podnóża. Mont‑Saint‑Michel stało się jednym z najważniejszych miejsc pielgrzymkowych średniowiecza, obok Santiago de Compostela i Rzymu. Klasztor na szczycie góry to perła średniowiecznej architektury. Tę monumentalną budowlę można dostrzec w promieniu wielu kilometrów. 

Aby się do niego dostać pojechaliśmy specjalnym autobusem prawie pod jego mury, a potem, po przejściu specjalną groblą, przemierzaliśmy ulice średniowiecznego miasteczka położonego u stóp Sanktuarium Michała Archanioła. Miasteczko na stałe zamieszkuje ok. 30 mieszkańców, ale jest odwiedzane przez miliony turystów. Najważniejszą ulicą jest Grand Rue, czyli Duża Ulica z urokliwymi kamienicami z XV w. Natura malowniczo wkomponowuje się w architekturę tego miejsca. Uliczki są wąskie, brukowane, niektóre mierzą zaledwie metr szerokości, a wzdłuż nich rozlokowano ogromną ilość sklepików, punktów gastronomicznych, są też muzea. Pokonując ponad 400 schodów, poprzedzonych stromymi dróżkami dotarliśmy na szczyt.... Było warto, bo widok z tarasów roztaczał się niesamowity. Odmówiliśmy modlitwę do św. Michała Archanioła, patrząc na jego figurę, która znajduje się na samym szczycie iglicy kościoła opactwa, górując nad całą zatoką. Jest to XIX-wieczna, pozłacana rzeźba przedstawiająca archanioła jako zwycięzcę, który mieczem pokonuje zło, a dzięki umieszczeniu jej na wysokości, czyni budowlę widoczną z daleka. 
Po tym pełnym wrażeń dniu wsiedliśmy do busików i skierowaliśmy się w stronę Tours, gdzie czekało na nas kolejne miejsce noclegowe. A ponieważ czas mieliśmy dość dobry ;) po drodze wstąpiliśmy jeszcze do Le Mans, odwiedzając katedrę św. Juliana (Saint Julien-Le Mans). Katedra zaskakuje swoimi proporcjami, co czyni ją jedną z największych budowli sakralnych we Francji. Zajmuje łącznie aż 5000 m2 powierzchni, a jej wieża wznosi się na wysokość 64 metrów. Budowa katedry trwała kilkaset lat i powstawała między XI a XV wiekiem. Jej fundamenty powstały około 1060 r., a całość ukończono w 1430 r. Przez wiele lat kościół ulegał ciągłym przekształceniom. Ta na wpół romańska, na wpół gotycka katedra jest kompendium różnych stylów architektonicznych. Katedra w Le Mans posiada, wraz z Notre-Dame de Chartres, jeden z najpiękniejszych zestawów średniowiecznych witraży.





No i dotarliśmy do hotelu 😀








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz